SLIPKNOT „All Hope Is Gone”
Dobre utwory: 'Gematria (The Killing Name), Psychosocial, Dead Memories, Wherein Lies Continue
.
PERCIVAL „Oj DIdo”
Folkowy PERCIVAL wydał na światło dzienne swój kolejny album. „Oj Dido” zawiera muzykę również odegraną na tradycyjnych instrumentach z epoki wczesnego średniowiecza.
WITCHKING – Wywiad z Mateuszem Gajdzikiem
''Hand of Justice'' bo takie imię nosi nowy album Krakowskich metalowców z WITCHKING, jawił się jako idealny powód do długiej rozmowy między mną a bardzo sympatycznym gitarzystą grupy Gajdkiem. Cóż, jak się okazało nasza rozmowa miała też kilka aspektów których przytoczyć nie mogę, ale za to ku mojej jak i waszej uciesze, możecie dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy na temat albumu, jak i całej jego genezy.
BLINDEAD „Autoscopia, Murder in Phazes”
Ledwo co bliżej zapoznałem się z potężnym MASTODONEM, a nawet zdążyłem go polubić, a tu całkowicie niespodziewanie otrzymuję płytkę rodzimych szalonych metalowców z BLINDEAD. Nasi krajanie również parają się muzyką wymagającą, ambitną, a takie granie jak wszyscy wiemy jest niemal dziewicze na naszym Polskim poletku.
MASTODON „Leviathan”
Wreszcie zmierzyłem się z potężnym MASTODON… w zasadzie to zrobiłem to już po raz drugi, ale pomimo rzekomego uproszczenia muzyki na Blood Mountain to właśnie Leviathan wydaje mi się być bardziej metalowy i piosenkowy w odbiorze.
WARNERVE „Face Of god”
Album WARNERVE nadszedł do mnie z Włoskiej organizacji Delirio Concerti, z którą od jakiegoś czasu współpracuję. Zauważyłem, że do Włochów mam jakieś szczęście, gdyż przez ostatnie 2 lata sporo włoskiej muzyki przemieliłem przez moje sito recenzji hahaha…
ELUVEITIE „Spirit”
Ponowne spotkanie z Helwetami z ELUVEITIE po raz kolejny przysporzyło mi sporo radochy. No może nie aż takiej jak na ostatniej jak do tej pory Slanii, ale wystarczającej by cenić sobie ten zespół oraz mile wracać do jego albumów.
OPETH „Watershed”
Ależ się zaskoczyłem, może to zabrzmi jak herezja ale pierwszy raz mogę słuchać OPETH! Hah! Nawet sprawia mi to przyjemność! A to mnie zaskoczyło, ponieważ nigdy nie byłem nawet w najmniejszym stopniu zwolennikiem OPETH-owania, i nigdy nie pomyślałbym, że jakikolwiek ich album (tak Damnation też) mi się spodoba. Los jednak przynosi niespodzianki a Watershed niewątpliwie taką właśnie jest.