TODTGELICHTER „Was Bleibt…”
Noi żem się kurwa dokopał do debiutu TODTGELICHTER, do pieprzonego nieosiągalnego już „Was Bleibt”. Ponoć Folter Records wypuściła kolejną edycję i wcale się im nie dziwię.
DEMONIZER „Triumphator”
DEMONIZER to kolejna nieznana mi bliżej kapela spod sztandaru Folter Records. Mimo, że jest to trzecia płyta Belgów to nigdy dotąd o nich nie słyszałem.
THORNGOTH „Rauhnacht”
Młody to zespół ten niemiecki THORNGOTH a już coraz śmielej sobie poczyna na tamtejszej, Black Metalowej scenie. „Rauhnacht” to już drugi album tych czterech groźnie wyglądających panów i coś mi mówi, że jeszcze w tym roku dadzą jeszcze o sobie znać.
CHRIST AGONY „Condemnation”
W życiu się nie spodziewałem, że przypadnie mi zaszczyt zrecenzowania najnowszego albumu CHRIST AGONY „Condemnation”, zawierającego 10 utworów, które na długo utkwią mi w pamięci i w moim odtwarzaczu.
.
BEHEMOTH „Ezkaton”
Jak to powiedział mój kolega, idą święta, to i BEHEMOTH sypnie prezentami dla młodych metalowców. Nie wiem czy tylko dla młodych, ale obok VADER, nasz główny muzyczny towar eksportowy ma się nad wyraz dobrze, to i wydał obiecywaną epkę.
SALACIOUS GODS „Piene”
Nie jest to mój pierwszy kontakt z muzyką SALACIOUS GODS, bo już parę ładnych lat temu zetknąłem się z nią przy okazji premiery ich debiutanckiego albumu „Askengris”. Zarówno ten jak i następny „Sunnevot” wywarły na mnie pozytywne wrażenie, jednakże na jakiś czas Holendrzy zniknęli z mojej pamięci.
BLOODSHED „Gasoline for Deathmachine”
Istniejący od 1994 roku niemiecki BLOODSHED nienależy do znanych zespołów, ale może poszczycić się pokazałą aktywnością koncertową w swojej historii, grając z paroma wielki zespołami z metalowej sceny i zbierając przy tym doświadczenie, które przynosi owoce na scenie jak i w postaci muzycznego przekazu jakim jest mini CD „Gasoline For Deathmachine”.
.
TODTGELICHTER „Schemen”
Kolejny zaodrzański, nieznany mi bliżej zespół ze stajni Folter Records i kolejny ciężki orzech do zgryzienia. Nie lubię recenzować następnych płyt danej grupy nie znając ich debiutu, a niestety w tym przypadku (jak i w kilku innych pochodzących z Folter) tak właśnie jest.